Ceramika jest dla mnie fascynującą sztuką.

Rozpoczynając pracę, nigdy nie jestem wstanie przewidzieć końcowego efektu. Proces jej wytwarzania składa się z kilku etapów rozłożonych w czasie, a szkliwa, które nadają odpowiedni kolor, są przy nakładaniu bezbarwne, różnie się ze sobą łączą i nie można przewidzieć ich wędrówki po przedmiocie w trakcie wypalania. Nawet wprawa i znajomość różnych technik nie gwarantują osiągnięcia zamierzeń – duże znaczenie ma temperatura i czas wypalania. Finał bywa niezwykły…

Proces twórczy

Zaczynam od rozrysowania projektów. Następnie przygotowuję glinę, która musi mieć odpowiednią wilgotność i grubość (na tym etapie korzystam z dużych, specjalnych wałków). Ostrym narzędziem wycinam z „wyrobionej masy” kształt, starając się odwzorować projekt i dopracowuję jego formę. Po tym etapie pozostawiam glinę na kilka dni, żeby wyschła. Ważne są warunki w jakich się ją przechowuje, ponieważ może pękać i cała praca idzie na marne. Po kilku dniach wygładzam krawędzie i rękodzieło trafia na wiele godzin (ok. kilkunastu) do ceramicznego pieca. Po pierwszym wypale nanoszę szkliwa i ponownie zanoszę pracę do pieca. Ostatni etap jest pełen emocji – jak będzie wyglądać kolorystyka, czy ceramika nie pękła, np. przez pęcherzyk powietrza w glinie lub z innego powodu, czy szkliwa odpowiednio się ze sobą połączyły… Jest mnóstwo niewiadomych po drodze, dlatego każda udana praca, to powód do satysfakcji.

 

 

  • Brak produktów w koszyku.